Stylish blog of JJridahRSS wpisów RSS komentarzy

Bez kategorii- archiwa kategorii

Skatin’ Chillin’ & 18in’

Game of S.K.A.T.E

Yo! xD Przyszła niedziela więc wkońcu jest troszke czasu by coś napisac… ;)

A no, jak juz wspomnialem w nagłówku, zaczne od Eventu Deskorolkowego, na ktory sie wybraliśmy większym squadem ^^

No wiec, zaczelo sie od tego ze wstalem, ubralem sie, poszlem do babki po ciuchy i deske, przebralem sie ponownie i po małpke siwke. Z nim na PKP gdzie czekała cała reszta. Ogółem mieliśmy wyjechać pociągiem pospiesznym o godzinie hmmm 10.15?? jakoś mniejwiecej tak… A no, i jak tu nie przytoczyc słów kaczego które wypowiedziane zostały na Tourze do Wrocka: „Pociagi pospieszne różnią się od osobowych tym, że się spóźniają, a potem przy odrobinie szczęścia, może je dogonią”. No, wiec czekamy na pociąg, i najpierw informacja „Pociag pospieszny z …. do … ma opóźnienie 15 minut”. Gdyby sie spóźnił o 15 minut to by nikt nie robił problemu. Patrząc na zegarek zleciało jakoś ten kwadrans i znowu ten irytujący dzwonek z głośników Ding Dang Dong: „Pociąg pospieszny z … do … ma opóźnienie o godzine”. W tym momencie stwierdzilem ze PKP sie nic nie zmienilo od czasu kiedy bylismy we wrocku heh… Wtedy wykorzystując całkiem niezłą nawierzchnie na peronie i linie które ograniczały nam pole do S.K.A.T.E pozwoliły nam sie troche rozgrzac przed Poznaniem.

Po rozegraniu kilkunastu game of skat’ów troche zaczęło się nam znowu nudzić. Ale okazuje się ze gdy slyszysz kolejną informacje o spóźnieniu się pociągu, to pomysły same przychodzą do głowy bo inaczej to można dostać na łep. Stwierdziliśmy że ławeczki na których powinno się siedzieć, wcale nie są do siedzenia, tylko do grindowania i lipowania.

Na szczęście na wrzesińskim PKP SOKistów nie ma, więc nie było żadnych problemów za hałasowanie i czy cokolwiek innego. Potem jeszcze było kilka głupich rzeczy, lecz z tego powodu ze raczej bedzie dluga notka to nie bede sie tu zabardzo rozwlekać na temat samego wyruszania z wrześni ^^. A więc po prawie że idealnie punktualnym pospiesznym pociągu zamiast wyjechać o 10.15 wyjechaliśmy jakos koło 12.10.

Road to Poznan Zoo

Trafiliśmy do całkiem niezłego pociągu bo mieliśmy zajęte 2 przedziały, w pierwszym jechała z nami jakaś lasencja, oczywiście rudy sie tak napalał że musiałem zrobić jej zdjęcie ^^ Ale kurde gdzies mam ją na komie no i mi sie nie chce zabardzo zgrywać… Ale i tak było fajnie ^^ Krzychu wykorzystał korytarz pociągowy jako siłownie i podciągał się na jakimś czymś co wystawało z sufitu :P . Później kto zrobi więcej pompek w korytarzu hehe, oczywiscie znowu mielismy jakies opóźnienia i staliśmy hmm we Franowie chyba kolejne 30 minut. Podczas podróży nieobeszło się bez słynnego „Frącek Combo” mimo że tym razem go z nami nie było, ale combos był z nami ^^.

A oto jak odżywia się nasz przedział jadąc pospiesznym do Poznania. Tak jest, trzeba oczywiście mieć ze sobą kubek, łyżeczke i troche wody. Kilka tabletek, Gainer lub koksupodobny produkt, i możesz jechać dalej ^^. Szkoda że jedynie to smakuje jak papier ale trzeba to jakoś przeżyć :P To są efekty działania CPT clubu.  Swoją drogą to dawno tam nie byłem… trzeba będzie sie przejść ^^ wkońcu wakacje się zaczynają hehe

Czekając na Game of S.K.A.T.E

Poszlismy do Manual Skateshopu by sie zapisać. Po drodze jeszcze spotkaliśmy kumpla z Gniezna. Ogółem stwierdziłem ze mógłbym tam mieszkać… Jak świetnie sie jeździ po poznaniu na desce… z PKP do Starego Browaru jest tak cudowna droga to jest szok. Jak sie juz przejdzie przez park to tylko jedna noga na desce, druga na ziemi zeby chamować bo można sie zabić na tych górkach :D Wbiliśmy się do Browaru, najpierw do KFC po kilka longerów. Potem zostałem ściągniety z deski przez ochroniarza lol :P , później do Avansu pograć troche na konsolach. Następnie do kibla gdzie ściągneli Igusia i rudego z desek xD lol najlepsze było to że oni tylko na nich siedzieli… ale co zrobić… tylko osoby o tak małych IQ idą do firm ochroniarskich… Dwa piętra niżej, doszliśmy do sklepu gdzie zaczeliśmy już organizować rzeczy przydatne od stworzenia Małpki Bubu na 18-stke Michała K. znanego też pod pseudonimem Łabuńdź czy też Ka3 heh.

Plac Wolności / Game of S.K.A.T.E

Na placu jak zwykle dużo znajomych m.in. z Gniezna i z Pleszewa. Ogółem było dobrze max, trudno tu opisać wszystko co tam było. Z wrześni brałem tylko Ja i Krzychu udział. Niestety mnie rozwalił koleś z Poznania. Krzychu pokonał pierwszego kolesia, hmm no poszczęściło mu sie bo koleś nie mógł skleić flipa ;) Nastepnego kolesia też rozwalił ale to juz był równy poziom. A potem to już nie wiem ale chyba odpadł w ćwierćfinale. Może na dniu Deski mi sie bardziej poszcześci hehe. Ja w tym czasie już byłem z Igusiem i Siwym w Pizzy Hut. Jak zwykle, każdy wypad gdzies do hmmm kulturalnego miejsca z nimi kończy się tym że kelnerki z nas leją xD Wszystko przez nasze miejsce… usiedliśmy od razu obok kelnerek ^^ Niewiedzieć czemu wzieliśmy karty dań po Niemiecku i po Angielsku lol, na szczeście znaleźliśmy też po Polsku. Przyszedł czas na zamawianie, a więc podchodzi kelnerka i pyta sie co chcemy, a siwy tak elokwentnie: Yyyy… Chcielibyśmy zamówić hmmm Kompozycja Własna…
- Kelnerka: Tak…
- Siwy: Grube ciasto…
- Kelnerka: Tak…
- Siwy: I peperoni…
Nastąpiła cisza… O.o
- Kelnerka: To wszystko? (z takim uśmiechem na twarzy xD)
- Siwy: No co?! Taniej wychodzi xD…
W tym momencie kelnerka wymiękła i koleś ze stolika obok hehe :D Ale okazało się że Siwy ma racje i mimo że to co zamówiliśmy niczym sie nie różniło od orginalnej peperoni, to różniło się ceną i tak zaoszczędziliśmy 4 zł lol ^^. Potem trzeba było jeszcze zamówić sosy, bo to po nie Siwy chodzi do Pizzy Hut, oczywiście do kilku kawałków, musiał zamówić 5 sosów. Iguś starał się go przekonać na jeden czosnkowy i tak się zaczeli kłócić przy tej kelnerce… I wkońcu siwy mówi: nie i chuj! Spojrzał na kelnerke i powiedział: Przepraszam za niego… Synek wybrzydza…
To ja tam poskładany byłem a Kelnerka wymiękła i poszła gdzieś :P Ogółem potem przez jakieś 20 min gdy czekaliśmy za pizzą to każda kelnerka przechodząc obok naszego stolika uśmiechała się patrząc na nas xD. Po zjedzeniu pizzy poszliśmy jeszcze do KFC na kilka longerów bo jakoś ciężko nam sie najeść. Telefon do Krzycha, no i zgadaliśmy się na Novotelu.
Trudno przypomnieć sobie wszystkie chwile które tam spędziliśmy za młodu hehe xD Ogółem w trakcie drogi zgubiliśmy Siwego, więc na Novotel dotarłem tylko z Igusiem. Po bardzo zaciętej dyskusji na temat, jak tam wejść by stamtąd później wyjść? Nigdy nie było z tym problemu. Hmm tym razem sie wycwanili i postawili płot dookoła jakieś 2,5 m wysokości. Obeszliśmy schodami do góry i stamtąd dało się juz zeskoczyć, stwierdzilem… Iguś idź pierwszy, obczaj czy da sie wyjść :P wskoczył tam… I jego pomysł na wyjście tak średnio zadziałał hehe. Plan był taki: podejść jak najbliżej podwyższenia (tam gdzie ja siedziałem, potem złapać się tego i nogą oprzeć sie o płot… No, niby plan dobry, tylko nie wiedzial ze ten płot tak sie rusza ^^ wieć po przeniesieniu kilku marmurków, dopiero jakoś udało się mu wejść spowrotem. Troche jeszcze poczekaliśmy no i wkońcu przyszła reszta ekipy, no i se wskoczyliśmy tam, pomyślałem sobie, że jak już wszyscy wchodzą to jakoś z tego wyjdziemy, przynajmniej taka miałem nadzieje :P Troche se pojeździliśmy, znalazłem inne wyjście, które sie bardzo przydało bo po jakichs 10 minutach zostaliśmy usunięci jak zwykle z miejscówki no i moje tajne wyjście sie na coś przydało :P . Potem mieliśmy zamiar iść na miejscówke obok PKP. Idąc mostem dworcowym, ja i siwy sie zagapiliśmy się na plakat, no i troche odstaliśmy od grupy całej, i potem idąc troszke z tyłu poszlismy jeszcze sprawdzić jak stoimy z pociągami powrotnymi. Wchodzimy na dworzec, ide w lewo na tablice odjazdów, patrze a tam ostatni odjechał o 18.15, a myslelismy ze pojedziemy takim o 18.40 ktory sie okazalo ze dzisiaj nie kursuje. Potem byl jeszcze nastepny o 22-giej. Ja tylko szybko na zegarek, patrze 18.24, patrze na tą taką smieszna tablice w przekręcającymi sie literkami, i tam na ten pociąg i pisze Opóźnienie 5 min. To tylko do siwego, biegnij! no i biegniemy biegniemy, po drodze jeszcze przez moją uprzejmośc musiałem jakiemuś dresowi wyjaśnić czemu dzisiaj tyle osób z deskami chodzi po Poznaniu, no i biegłem dalej, patrzymy, a tam konduktor zamyka drzwi, no to walimy w nie, i nam otworzyl, wsiedlismy, dokupilismy jedynie do biletu pospiesznego. I dzieki temu, nie dotarliśmy tak jak reszta o 1-wszej do chaty, tylko o 20-stej. Oni w tym czasie zrobili kilka triczków na tamtym spocie i ochrona ich wywaliła -_- W tym akurat poznań jest do dupy… za dużo ochrony… W drodze powrotnej jechaliśmy w przedziale z jakąś babcią i dziadkiem. Bardzo miła para xD Przez całą droge myslalem ze dziadek napieprza po niemiecku, a okazalo sie ze to tylko jego chrypa tak zniekształacała Polski LOL xD. Dojechaliśmy do Wrześni. Szybko tylko do 4-ech sklepów po reszte składników do Małpki Bubu, ja do chaty sie wykompać, a siwy do laski gdzie trzeba było wszystko zlać w jedno i dodać pewnych specyfików ^^.

18-stka Ka3ego Joł! xP

Hmm to pomyślmy co tam i jak to było… Spotkałem Fishego i Manie, poszliśmy po Marte i Siwego, wroclismy do QQ, skąś sie wziął ziółek, no i zaczeliśmy pić xD Ogołem spoko max wiara, sami znajomi, piwko było. I jakoś tak zleciało te kilka godzin, obracaliśmy wiśnióweczke przed QQ. Ka3 wypił małpke bubu, która podobno go zabiła ^^ Dostał 18 razy przez dupe, dostał odemnie ćwieka. Czego chcieć tu więcej :>? Dobra 18-stka i tyle. Potem nie wiem co sie działo. Tzn. jak już poszłem :P

Wylatkowo Summer Party

O ja, hmmm żeby to całe opisać tak jak Game of Skate to bym potrzebował jeszcze dobrych 5 godzin :D. Ogółem powiem tyle że było świetnie. Dziekuje Organizatorowi – Paszczusciowi i oczywiscie wszystkim co tam byli czyli: Majchrzakowi, Rembowi, Gurkowi, Marlenie, Karolinie hmmm chyba o nikim nie zapomnialem, przynajmniej tak mi sie zdaje :D. mieliśmy duuuużo piwa, praktycznie na 5 osób, wyszło wkońcu tak ze na każdego przypadało po 10 piw, więc przelicznik był ciekawy ;) . Wieczorna podróż przez boisko, łódka… Łooo nic nie moge mówić :P Trzeba było tam być… Fotki dodam do galerii… Yyyy tzn. te normalne :P Dzieki wszystkim za ten miło spędzony weekend i wogole za wszystko ^^ W nocy podobno przesuwano nasze materace… dziwne bo ja z gurkiem nic nie czuliśmy… Potem była opcja, ktoś wymyślił idziemy do skoja? No to podobno, rembo wchodzi z paszczim do góry budzi mnie i mówi: JJ, wstawaj, idziesz z nami do skoja? No to ja: No no… Przykucłem zrobiłem dwa kroki, na plecy i spałem dalej lol… Dziwne bo nie pamietam tego :D

18-stka Gurka

Im dłuzej to pisze to coraz mniejpamietam xD U gurka bylo świetnie, szkoda ze prezent nei dotarł na czas, ale nie martw sie gurek, jeszcze go dostaniesz. Oby w poniedzialek doszlo… Duzo piwa, duzo wódy. Jak dla mnie raj ^^ Bo na szczescie piwa moglem pic ile chce, a wódy na szczescie nikt mnie nie przymuszał, dlatego też nie skonczyłem martwy, a kaca nawet nie mialem :D Wiec bylo super. Swietne towarzystwo, nieznalem tylko jednej osoby, ale to mozna pominąć :P … Troche nawet tańczyłem… OMG co alkohol robi z ludźmi… potrafimy robić rzeczy których nienawidzimy… damn it… xD Hmm nawet troche poratowałem chwile Chucka i Sadosia, biegnąc z Jezusem po wode do ABC. Podsumowując świetna impreza, jak dostane fotki, to tez oczywiscie będą w galerii ;)

[ad#adc-336x280]

Rozpoczęcie sezonu na działce numer hmmm 124? Nevermind… Na remba działce :)

Jak zwykle, ostatnie dni są tak piękne że aż chce sie żyć :D Codziennie jakies dobre opcje się same znajdują, w szkole palimy zeszyty, albo nawet lecą przez okna na trawnik O.o I wogole ciekawie jest ^^ A tymczasem Rembo zaprosił nas na Grilla. Oczywiscie jak zwykle, super żarcie, chłodne desperadosy, które już stały się tradycją… Brakowało jedynie Młodego… który wybył nam nad jezioro, ale na szczescie dzisiaj wrocil i idziemy na Mecz do QQ, wiec sie nadrobi ;) . jakos kolo mhm 9-tej dołączył do nas jeszcze Dudi, który później krzyczał: „Może być” z bagażnika, gdy Przemek włączył tube xD Przynajmniej Dudi miał czego se posłuchać :P Potem jedynie na parkingu spojrzenia dwóch starszych Pań, które nie wiedziec czemu, zdziwiły się na widok wychodzącego z bagażnika człowieka :P Ogółem wieczór jak najbardziej pozytywny. Dzieki tutaj Rembowi za zoorganizowanie i całej reszcie grillowiczów hehe. No, ja już kończe pisać bo czas iść na obiad… Wieczorem do QQ wiec sie widzimy ^^

Komentarze (5)

« Wcześniejsze wpisy