Od czegoś trzeba zacząć…
No więc, ten blog nigdy by nie powstał, gdyby nie to że photoblog.pl zaczął mnie irytowac -_-… Niedodawanie się komentarzy, pisanie notek na nowo, brak opcji dodawania filmików i to że każdą notke musiałem dzielić na 3 części mnie przestało bawić
. Tak więc, od dzisiaj zaczynam pisać tutaj. To może wracając do minionego weekendu, coś o nim powiem xP
No więc piątek nam się udał, bo jak to stwierdziliśmy z młodym, był taki… inny… hehe Z tego co pamiętam, zaczeliśmy od AQQ, po czym stwierdziliśmy, że trzeba zadzwonić po Kusiciela (Pozdro dla Paszcziego) no i razem z nim i z młodym, poszliśmy do tej jakże nie miłej i nie sympatycznej sprzedawczyni w ABC, by kupić co nie co Pilsów ^^ Nie zabrakło też Czakiego który jakoś do nas trafił, i przez to dzień stał się dużo ciekawszy xD W drodze do Parku, spotkaliśmy jeszcze Kapcia, oczywiście trzeba było zgadać sie na jakieś piwko, ale jak zwykle wyszło na to że termin jest do dzisiaj nieustalony xD No i potem na Amfik… Tak, miejsce gdzie wszyscy się jednoczą hehe Miejsce w którym można spotkać ludzi z wszystkich kręgów naszego miasta, począwszy na elicie (nie tylko mówiąc o naszym „Elitaaaarnym LO”, ale tak ogółem) czyli nas ^^ kończąc na żulach hehe. Chwile po tym jak usiedliśmy, nawinął się siwy, który przemyślał wszystko, nawet miał przy sobie kubeczki
Jakąś niecałą godzinę później trzeba się było stamtąd zmywać, więc przeniesliśmy nasze leniwy dupy na nowo postawione ławeczki przy rolniku. Wszystkim polecam ten plejsik bo jest bardzo przyjemny ^^ A szczególnie gdy wszyscy przyjmą wkręte na te ćwierkające ptaki xD. Niestety posiedzieliśmy tam troszke ponad godzinke to młody sie wykruszył… Niestety, przypomniało mi to o godzinie i stwierdziłem, że też pójde sobie do chaty. Po drodze stwierdziłem, że chodzenie jest strasznie nudne, więc pobiegłem do domu, robiąc małe odcinki na nabranie oddechu xD.
Tak skończył się piątek. Ale nic nie wspomniałem o popołudniu tego dnia… xP
A więc, zgadałem się z Jezusem i Górkiem na poszkolną deskorolkę. Więc gdy skończyła się ostatnia lekcja, szybko poleciałem do domu, zjadłem obiad, deska w łapa i na park! Na parku, jak na parku… zawsze zarąbiście ^^ Szczególnie jak jest tam wystarczająco dużo osób z głupimi pomysłami. Wtedy naprawde robi się ciekawie ^^ Uprzedzam, że zjeżdżanie na dupie na desce z banku, z perspektywy czasu nie jest w sumie takie świetne xP… tak se pozjeżdżałem że se zeszlifowałem tak linie papilarne ze nie było ich czuć
Ale warto było wyprzedzić Jezusa i Siwego… Miałem aparat, Krzychu i Jula mieli świetną zajawe, więc strzelali takie kasty, że to pomiana xD Górek to tam leżał na ławce i się zwijał. Szkoda, że tak żadko jest taka okazja na robienie tak głupich rzeczy w takim towarzystwie
[ad#adc-336x280]
Następnie była Sobota, która zaczęła się od telefonu…
Tak dzwonił młody, że gramy w piłke… Początkowo, mówiłem sobie: nie, nie wstajesz, śpisz dalej… Ale gdy pomyślałem, że się umówiłem to nie mogłem sie wycofać. Wstałem zjadłem śniadanie, wziełem papcie… Oczywiście nie było papci do grania w piłke bo ktoś mi je wziął… Więc musiałem wziąć buty na deske, heh, trzeba było zmienić sznurowadła, więc wkońcu grałem w jednej białej a drugiej czarnej sznurówce xP. Pozdro dla wszystkich co grali wtedy w piłke, bo świetnie sie grało, i mam nadzieje że w Czwartek będzie więcej osób grać ^^. Po południu zrobiłem se sieste… Spałem jakoś do 19, bo jakoś ostatnimi czasy zmęczony jestem… Potem oczywiście kilka telefonów i wylądowałem z Pilsem w but… Puszce?! Tak… Dudi skopał sprawe… Eh, tak czy inaczej wylądowaliśmy na Compton, na ławce. Kilkanaście minut wcześniej poszłem odebrać Ka3ego i Manie z pod cmentarze… Nie bede wnikać w to czemu oni tam stali… Ale tak czy inaczej, na dobre wyszło, bo nie poszłem sam, a z rembem i kaśką no i wstąpiliśmy na mega wielkie hotdogi z parówkami z murzynów w prażonej cebulce w sosie keczupowo majonezowym Joł! xD Reszta wieczoru była hmmm jakaś dziwna chyba bo jej nie pamiętam, ale to nie z tego względu że mi się film urwał czy coś, tylko poprostu chyba nic nie było nadzwyczajnego, żebym to pamiętał
W niedziele, hmm nie ma co opisywać co robiłem w niedziele bo za dużo to nie robiłem, przespałem praktycznie cały dzień, a plany na wyjazd do Mac’a z rembem nie wypalił…
W szkole jak zwykle dobra zabawa ^^ Z biologii poszło mi kozacko, a na każdej przerwie albo gramy w siate albo pogujemy jeśli grają porządną muzyke (chyba że rapik, to też jest kozacko), albo tańczymy w rytm Manieczek lol xD Bo ostatnio takie stare hity u nas puszczają xD ale przynajmniej pobawić się można. W sumie, z moją klasą nudzić się nie da, więc
„każdy dzień to Nowa szansa, Nowe możliwości, By odwalić coś głupiego…”
Tak, to moje motto xD
Na koniec, dorzuce filmik jak Karpiu robi Backflipa, bo właśnie z nim gadam i stwierdziłem że fajnie będzie to dodać ^^ Czekierałt!
www.karpiu.backflip.patrz.pl
